Zachowanie
faryzeuszów trąci sztucznością, fałszywą pobożnością i skrupulatnym przywiązaniem
do drugorzędnych rytuałów; taka postawa sprawia, ze zostaje zagubiony i
pominięty człowiek z całym bogactwem duchowych przeżyć. Za fasadą
prawowierności kryje się zwyczajna obłuda i chęć szukania problemu, tam gdzie
go nie ma. Chrystus Pan od początku swojej działalności był wystawiony na ataki
„konserwatywnych obłudników”. Wielu z nich skupiało się na wychwytywaniu
jurydycznych wpadek Mistrza z Nazaretu, pomijając niesamowite mnóstwo dobra, które dokonywało się przez Jego
działanie. To nie ważne, że uzdrawiał chorych, czy wskrzeszał umarłych lub
karmił chlebem tłumy; najważniejsze były czyste ręce. Wyraziście napisał o tym
św. Chromacjusz z Akwilei: „Bóg nie pyta człowieka, czy myje ręce przed
jedzeniem, czy nie, ale o to, czy ma serce obmyte z brudu grzechów i czyste
sumienie. Bo zaiste, na co przyda się myć ręce, a mieć skalane sumienie ? I
dlatego też uczniowie Pańscy, którzy dawali pierwszeństwo obmyciu serca oraz
czystemu i nieskalanemu sumieniu, nie bardzo troszczyli się o mycie rąk, które
wraz z całym ciałem raz na zawsze obmyli w chrzcie.” Chodzi tu bowiem o prawe i
czyste serce- z serca wychodzi zło na zewnątrz. W tym sanktuarium człowieka
rozstrzygają się najważniejsze sprawy duchowe. Należy zatem nieustannie badać
swoje serce, powierzać swoją nędzę Bogu. Miłość do Niego sprawia, że człowiek
staje się doskonałym. To na ołtarzu serca celebrowana jest liturgia czystej
wiary- gdzie Duch Święty kładzie i utrwala odwieczną Ewangelię- Jezusa.